Blog > Komentarze do wpisu
Wstęp, rozwinięcie i zakończenie

Chciałem napisać "parę słów tytułem wstępu", ale pomyślałem, że wtedy będę musiał zrobić wstęp i dać mu tytuł, czego robić nie chciałem, a co uczynię i tym samym dwa słowa (para), czyli parę oraz słów poczują się zaszczycone, wyróżniając się spośród innych osobnym usytuowaniem i pogrubioną czcionką. Do dzieła.

Parę słów

Egzamin komisyjny na ocenę dobrą zdałem, nerwów przy tym się trochę nażarłem, ale pisać o tym nie chcę, bo i po co. A konsekwencje tego takie, że swojej bezczynności nie wytłumaczę już egzaminem, tak jak artyści bezpłodność tłumaczyli peerelem. Robić trzeba działać, tylko co, gdzie i kiedy- myślę i tak zastanawiałem się nad tym przy kuflu piwa, butelce wina, butelce wódki, myślałem, zeskrobując swoją cielesność z podłogi i emanując w toalecie. Właśnie- nawet Plotyn o mnie napisał, nie wiedząc jeszcze, że to o mnie. Byt, który jest, ale nie wie, że jest i jaki jest- jakoś tak to szło- i byt ten emanuje, i rozpoznaje się poprzez swą emanację.

Można tak.

Albo tak: wyrzygałem się w toalecie.

I kropka- jakby powiedziała nasza Otylia, Otyś, dziubek nasz kochany, skarb narodowy, Otylieczka, motylek ze skrzydłami jakiegoś holenderskiego wiatraka (jak to jeden z natchnionych komentatorów kiedyś zauważył). Ech, Otyliusiuńku, kwiatuszku delfinku, i ciebie zniszczymy, w swojej polskości miłości zajedziemy cię w końcu na smierć- pomnikami, laurkami, kamerami, piosenkami, telefonami, ech Otuś, gdybyś wiedziała, w coś się wpakowała. Wygrywaj, delfinku albo kończ karierę, bo nawet jak skrzydła połamiesz, to my i tak wrzucimy cię do basenu. I wrzucać będziemy cały czas, póki nie wygrasz, a razem z tobą wrzucimy tam pięciu psychologów, czterech masażystów, sześciu optymistów, trenera z Malezji, i na koniec dorzucimy papieża, a wszystko to dla twojego dobra, byś wygrywała, byś mogła dalej być najszybszą delfinicą, pływającą po ziemi czy po wodzie raczej.

Bo

my

cię kochamy

tylko

motyleczku

prosimy

o jedną rzecz tylko

jedną

dla naszej miłości

słyszysz delfineczku

jedną tylko

małą prośbę

kierujemy

narodem całym

dziubku

do ciebie:

WYGRYWAJ, KURWA!!!

A zresztą. Przecież i tak wszystkie inne pływaczki jadą na dopingu.

Ech, Otyś. Alem się o tobie rozpisał. No to teraz tytułem rozwinięcia.

No to teraz

Wiosna. W końcu. Ależ się w świat w sobie raduje. Budzę się niedzisiejszy, wczorajszy dokładnie i z psem na spacer z przymrużonymi oczami, jak kret, nieprzyzwyczajony do światła dziennego, sunę po ziemi albo to wiatr mnie pcha, przesuwam się w poziomie, jeszcze nie potrafiąc uradować się tym pięknem, które nam z opóźnieniem zakwitło. A człowiek im starszy, to bardziej się wiosną raduje, bardziej niż inną porą (bo dla gówniarza jest tylko lato i zima- bo tu wakacje, a tam śnieżki i Gwiazdka), no a ja jeszcze niezdolny, zbyt upojony, by się do końca cieszyć, ale cieszę się i tak, i wstyd mi jednocześnie, bo czuję, że przyroda jakoś zażenowana moją obecnością- jakbym foux pas jakieś fatalne popełnił, wychodząc na spacer. I już czuję, jak drzewa i krzaki odwracają zwrok, nie mogąc ścierpieć mojej fizjonomii, kształtem przypominającej pewnie butelkę wódki z paczką szlugów wetkniętą do środka. Owad jakiś duży próbował mnie przegonić, strasząc mnie swoim owadostwem, którego szczerze się boję, a ptaki udając ćwierkanie wyzywały mnie od skurwieli. Nawet mój pies im powiedział, że śmierdzę.

E tam, przejdzie wam- myślę. Możecie mnie nie lubić, ja i tak was kocham. No bo co?

Coś to rozwinięcie krótkie mi wyszło, ale już dość, bo cierpię, składając każde kolejne zdanie. Zostaje mi tylko zrobić coś z tytułem zakończenia. Hm, chyba właśnie stało się.

Zostaje mi tylko zrobić coś z

No właśnie, co? To Janowski zanim został Jakątąmelodią śpiewał taki fajny tekst: "bo cała rzecz w tym, żeby żyć". Jakoś tak chyba. Ładne. Trzeba żyć. Cholera, dopiero po jakimś czasie trafił do mnie tekst tego kolesia, co torbę filmował w "American Beuty", tego, co powiedział, że "czasem na świecie jest tyle piękna, że nie mogę tego znieść". Ckliwe może trochę się wydaje, ale to na pierwszy rzut oka. Bo- jak śpiewa Piwnica- "przy całej swej złudności, znoju i rozwianych marzeniach, jest to piękny świat".

No jest.

A. mawia, że jego hobby to depresja i samobójstwo, hi hi.

Moje hobby na dzisiaj to życie.

Panie Boże

jeśli masz modem lub

stałe łącze i

przypadkiem to czytasz-

takie jedno

sentymentalne

słowo

na zakończenie-

Dzięx.

 

P.S. Co za baran "dzięx" i "dzienx "wymyślił? I spox. Kurwa, Pixie i Dixie w mordę kopane.

piątek, 25 marca 2005, zetidwazera
Komentarze
2005/03/27 14:14:36
"dzięks" wygląda o wiele lepiej... ;) ja myślę, że to Miodek z nudów wykombinował - ile można, kurwa, wciąż tak samo... a i "kurwy", "chuje", "pojebane skurwysyny" się znudziły, to wymyślili dla odmiany grzeczne "dzięks" - jak po okresie klasycznym przychodzi bunt i nowa moda, tak samo jest z tymi kurwami wszystkimi - klasyka [wraca zawsze]...
do opisu wiosny należałoby dodać jeszcze maleńki cytacik z janerki [nadal się zasłuchuję;)]: "rower mam posłuchaj w taki różowy jazz"... i na rowerze trzeba teraz zapierdalać... bo na basen to jeszcze za zimno i motylków jeszcze nie widać, więc można spokojnie na rowerze jeździć!!!
pojebane to wszystko... ale miło się czyta twoje słowa...
przetrwają tylko najbardziej stuknięte jednostki...i kobiety, które uzywają wulgaryzmów!!! NA ZDROWIE!!! :)
pozdrawiam...

-
2005/03/28 11:16:24
dziękuję za miłe słowa. kolejny kieliszek będzie za ciebie. dzisiaj? jutro? tylko wytrzezwieję... Pozdrawiam.
-
2005/03/28 21:39:21
zetidwazera, po pierwsze - mam stałe łącze, po drugie - trzeźwiej, bo z pijanym nie tańczę, a po trzecie - you are wellcome.
Pan Bóg
-
2005/03/30 08:44:50
hej,
kupuje.
zabieram Cie do odchłani moich zakładek.
mam nadzieje, ze nie masz nic przeciwko.
naprzeciw.
zreszta - to wlasciwie bez znaczenia :)

calusy,
jolka.