Blog > Komentarze do wpisu
Koniec końców

Bardzo wiele rzeczy mnie dziś nie cieszy. Zawsze tak myślę w momencie, kiedy czuję się słaby i głupi. Dzisiaj tak mam na przykład.

 

Mam też tak, że nie wiem od czego to zależy, ale mam wrażenie, że nigdy nie będę sławnym pisarzem. To w sumie nawet zaskakujące- biorąc pod uwagę fakt, że zarówno Sławny Pisarz, jak i ja korzystamy z podobnej klawiatury. Koniec końców, mogę napisać wszystko.

 

Kaczka.

Pocztówka.

Obrazek.

Mikrofon.

 

Albo:

 

Kaczka na pocztówce.

Mikrofon na obrazku.

 

Wszystko.

 

Mogę napisać „koniec końców”, co zresztą zrobiłem całkiem niedawno.

Teraz to powtórzę i podkreślę, bo właśnie sobie uświadomiłem wagę tych słów. Toż to przecież policzek wymierzony w twarze wszelkiej maści optymistów, którzy sobie wyobrażają, że jak już nastąpi koniec, to zacznie się coś zupełnie nowego. Koniec końców oznacza ni mniej, ni więcej, tylko to, że owi optymiści są w błędzie. Filozofia końca końców mówi nam bowiem, że nawet jeśli jest więcej niż jeden koniec (jak na przykład dwa końce, znane choćby z popularnego porzekadła „każdy kij ma dwa końce”) i że ten jeden koniec niczego nie kończy, to możemy mieć pewność, że koniec końców zada definitywny cios wszystkim końcom i wszystkim początkom, w tym także początkom końca i że koniec końców jest nieuchronny, ostateczny i polski.

 

Tutaj miałem zrobić pointę, ale tego nie zrobię.

Najpierw chciałem powiązać jakoś „wszystko” i „koniec końców”, czyli taki typowy pointowy zabieg, z którego zrezygnowałem, bo przyszło mi do głowy takie zdanie:

 

„Mogę więc napisać wszystko. Tylko po co?”. „Tylko po co?” miało być takim retorycznym pytaniem, oddającym w jakiś sposób tragizm końca końców, ale nie mógłbym skończyć tego tekstu w ten sposób, bo tym samym wystawiłbym się na ataki złośliwych internautów, którzy zaczęliby komentować moje słowa, pisząc:

 

„No właśnie- po co? Następnym razem zastanów się, zanim cokolwiek napiszesz”.

„Sam sobie odpowiedziałeś. Zajmij się lepiej malowaniem.”

„Idź sobie coś poczytaj, a dopiero potem pisz”

„Wiesz co, zamiast pisać wszystko, lepiej nic nie pisz”

 

Nie wykluczam, że w mojej obronie stanąłby jakiś inny internauta, wystawiając swoją pierś i swoje zdania przeciwko piersiom i zdaniom interlokutorów:

 

„Łatwo jest krytykowac. Ciekawe, czy sam potrafisz lepiej”

„Założę się, że sam nigdy nic nie napisałeś, a tylko jeździsz po innych”

 

Później zaczęłaby się regularna bitwa:

 

„Wiesz co, przeczytaj sobie lepiej Zbrodnie i karę, a potem się odzywaj”

„W przeciwieństwie do ciebie wiem, co to jest Zbrodnia i kara, bo przeczytałam wszystkie książki Dostojewskiego i przeczytałam jego biografię, którą kupiłam w antykwariacie, a ty nie wiesz nawet, co to jest antykwariat, bo pewnie chodzisz tylko do hipermarketów”

„Tak się składa, że akurat dobrze znam Dostojewskiego i to prawie osobiście. Mój tata jest Dostojewskim, a ty pewnie jesteś gruba i masz pryszcze na ryju, a o Dostojewskim wiesz tyle, ile ja o pingwinach”

 

Pojawiłby się w końcu ktoś od pingwinów:

 

„Pingwiny nie są takie głupie, jak wam się wydaje. Każdy myśli, że psy są takie inteligentne, ale pingwiny, o czym można przeczytać np. w książce Pingwiny, są mądre”

 

Powrót do głównego tematu:

 

„Ostatnia książka, jaką czytałeś, to pewnie Rogaś z Doliny Roztoki

„A twoja to Akademia Pana Kleksa

„Nie mam czasu na gadanie z takimi idiotami, jak ty”

„Jakbyś nie wiedziała, to Dostojewski napisał Idiotę

„Wiedziałam. Jeśli już, to ty nie wiedziałeś”

 

Ciekawe, czy gdyby muchy miały taką możliwość, to wchodziłyby na fora? Wiedząc, że mają te swoje dwa tygodnie życia, czy oddawałyby się różnym pasjonującym dyskusjom?

 

„Bzzzz”

„Bzz zzz bzz zz”

„Zbzbzbzzz bzz bzz”   

„Bzz bzzzzzz… bz bz bz bz bzz… z… bz… z!”[1]

 

A potem już tylko:

 

[*]

[*] [*] [*] [*]

[*] [*]

[*]

[*]

 

Ale by było.



[1] w tłumaczeniu z muszego na polski: „Tak się składa, że… o… przepraszam, muszę kończyć… chyba umieram… Siemka!”

 

 

 

piątek, 09 maja 2008, zetidwazera

Polecane wpisy

  • moje małe brutalne wzruszenie

    smutno mi i chyba będę płakał taką przynajmniej mam nadzieję na krótkotrwałe ulotne wzruszenie takie małe chlip chlip płacz płacz łez łez yes yes yes boli mnie

  • mieć i być

    mam swój dowód osobisty a to znaczy że jestem i mam imię które składa się z pięciu liter dokładnie a nazwisko to już mam ho ho z liter siedmiu się składające co

  • a ja

    a dzień przecież miałem nienajgorszy a i nastrój taki wcale a wcale a za oknem jeżdżą samochody a za oknem piesi przechodzą po dla przejściach pieszych a ja pa

Komentarze
joe255
2008/05/10 20:45:13
za dobre jak na koniec. :-)
-
2008/05/12 21:27:04
nie wiem, dlaczego tak się dzieje, ale od czasu kiedy przestałeś regularnie pisać, ja przestałam regularnie czytać, a jesli już czytam, to jakoś tak intuicyjnie kilka dni po tym, jak napisze ;) matko kochana, co za zdanie! ale wszystkiego naj... sławy ci nie życzę, bo się zepsujesz, a i tak już nie jest z tobą za dobrze! pozdrowienia tym razem ze stolicy...