Blog > Komentarze do wpisu

Przed chwilą przestraszyłem się, że umrę. Ot tak, w łóżku nagle i bez sensu. I potem co? I nic. I mi się śmierć ze wszystkiego, z całej że tak powiem tajemnicy śmierć mi się odarła, bo po śmierci nie ma nic. Jest ciemno, pomyślałem i zląkłem się nie na żarty.

Powinienem nie palić.

I mniej pić kawy.

Z cichą nadzieją na szansę realizacji obu postanowień, podjąłem oba szybko i odważnie.

Bo muszę żyć.

Bo parę rzeczy mam tu jeszcze do zrobienia.

To nerwica chyba, tak słyszałem. Potrafię się doprowadzić do takiego stanu, że bliski jestem utraty przytomności.

 

Powinienem mniej pić alkoholu. Mieć trzeźwy umysł.

 

Dwa razy jednego wieczoru, a to była kilkadziesiąt wieczorów temu, zadzwoniłem na pogotowie. Myślałem, że mam zawał. A to nerwica chyba, tak powiedziała pani w słuchawce, która kazała mi się napić czegoś na uspokojenie, a jak nie ma nic na uspokojenie, no to mleka. Wypiłem szklankę mleka, no i zadzwoniłem raz drugi. Że teraz to już mam zawał na sto procent. Inna już pani w słuchawce kazała mi się położyć spać. Położyłem się spać. No i spałem.

 

Dzisiaj pomyślałem, że nie zdołam się pogodzić z Bogiem. Że nie zdążę zwyczajnie być wystarczająco dobry. Nawet nie wiem wystarczająco na co, do czego, bo do Nieba to chyba nie, do Nieba to mi chyba dużo brakuje, jakieś kilkaset długości, ale gdzie indziej, w jakieś inne nienajgorsze miejsce przynajmniej, jakieś tam choćby drugie czy trzecie licząc od Nieba w dół, przez ileś tam kręgów niekoniecznie piekielnych, czyśćcowych jakichś może. Żeby chociaż tam się dostać.

 

Powinienem być bardziej odważny. I asertywny też bardziej.

Lepszy. Muszę się apgrejdować. Muszę sobie zainstalować jakieś lepsze cechy charakteru.

 

To chyba też ta jesień trochę. Albo to już zima, jak spadł śnieg, to może już zima. Zima mnie zaskoczyła. Zastała mnie w starych mocno już zużytych trampkach, które noszę od kilku lat bez przerwy. Nie żebym nie miał innych butów, po prostu nie było okazji, żeby je zmienić.

 

Trochę mi lepiej.

Kiedy piszę, mam wrażenie, że z kimś rozmawiam.

 

wtorek, 25 listopada 2008, zetidwazera

Polecane wpisy

  • moje małe brutalne wzruszenie

    smutno mi i chyba będę płakał taką przynajmniej mam nadzieję na krótkotrwałe ulotne wzruszenie takie małe chlip chlip płacz płacz łez łez yes yes yes boli mnie

  • mieć i być

    mam swój dowód osobisty a to znaczy że jestem i mam imię które składa się z pięciu liter dokładnie a nazwisko to już mam ho ho z liter siedmiu się składające co

  • a ja

    a dzień przecież miałem nienajgorszy a i nastrój taki wcale a wcale a za oknem jeżdżą samochody a za oknem piesi przechodzą po dla przejściach pieszych a ja pa

Komentarze
2008/11/27 17:59:04
jesli jeszcz etego nie zrobiles, zapoznaj sie z muzyka pewnego niezyjacego wiedenskiego zyda. nazywal sie gustav maler i mysle, ze rozumialby cie jak nikt inny.

zacznij od piatej symfonii. potem samo pojdzie.
-
joe255
2008/12/13 00:03:33
Mahler... Ok, w ogóle - kiedy słowa zawodzą - poszłabym w kierunku muzyki
-
2008/12/21 01:17:45
ano... gdzieś mi ten Mahler chodził całkiem niedawno komputera, a kilka razy nawet wszedł do środka...
-
joe255
2008/12/21 18:48:08
:-) zyjesz? to dobrze :-)))